Uwielbiam pary, które mają swój własny pomysł na sesję. Ania i Szymon przyszli do mnie z bardzo sprecyzowaną ideą – marzyła im się naturalna sesja… w stodole. Jak sama Ania mówiła, takie naturalne klimaty są im bardzo bliskie i bardzo chcieli aby klimat sesji odzwierciedlał ich charaktery. No i zaczęło się poszukiwanie odpowiedniej stodoły i bynajmniej nie było to proste zadanie. Po dosyć długim czasie i uruchomieniu sporej ilości kontaktów, w końcu udało nam się na Podhalu znaleźć miejsce, które idealnie pasowało do naszej wizji. Miejsce niezwykle klimatyczne, z duszą i historią.

Trochę obawiałam się efektu naszych zdjęć ponieważ słońce jak na złość co chwilę się chowało, przez co w stodole natychmiast robiło się bardzo ciemno. Mimo wszystko, może to właśnie przez ten brak światła zdjęcia, które powstały są niezwykle klimatyczne. Ale miejsce to przecież tylko tło. Główną rolę grali tu Oni – Ania i Szymon. Rzeczywiście to miejsce pasowało do nich idealnie i cudownie podkreślało ich wrażliwość i naturalność. A kiedy otrzymali ode mnie zdjęcia Ania mi napisała, że jest w szoku i że właśnie o takie zdjęcia im chodziło. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego podsumowania!

sesja narzeczeńska w stodole sesja narzeczeńska w stodole sesja narzeczeńska w stodole sesja narzeczeńska w stodole sesja narzeczeńska w stodole sesja w stodole sesja w stodole sesja w stodole sesja w stodole sesja w stodole sesja w stodole sesja w stodole