ZUZA I DANIEL – SESJA NARZECZEŃSKA NA ZAKRZÓWKU

Piękne historie zdarzają się wszędzie. O każdej porze roku, o wschodzie i o zachodzie słońca, w dzień i w nocy, w promieniach słońca i w blasku księżyca. Zdarzają się nawet na chwilę przed burzą, w upiornym wietrze zapierającym dech w piersi i wtedy…. wtedy są w stanie odwrócić bieg wydarzeń, powstrzymać nadciągający huragan, zamienić go w delikatną bryzę, otulającą dłonie, zaglądającą do oczu, wplatającą się we włosy.

Zuza, zmysłowa, pełna wyjątkowej energii i Daniel, spokojny, bardziej opanowany, twardo stąpający po ziemi. Jak to zwykle bywa w tego typu związkach, uzupełniają się niemal idealnie a obserwowanie gry ich ścierających się charakterów jest czystą przyjemnością. W dniu, w którym mieliśmy się spotkać na sesji narzeczeńskiej od rana zanosiło się na burzę i kiedy wyjeżdżałam z domu byłam już niemal pewna, że pioruny szybko nas zgonią z Zakrzówka. Ale chyba tylko ja bałam się tej burzy i na szczęście! Bo słońce nie zawsze jest potrzebne do pięknych zdjęć, szczególnie jeśli przed obiektywem stoi para, z której uczucie wylewa się na wszystkie strony, pochłaniając całe otoczenie, które jest tutaj tylko małym dodatkiem. Bo pierwsze skrzypce grają oni. Są sobą, są razem i wtedy nie ma nic poza nimi.